Takiego finału Święta Karpia w Osiecznicy nikt się nie spodziewał. Pod koniec imprezy doszło do awantury. Według relacji uczestników w ruch poszły szklane butelki, ludzie szukali schronienia w namiotach, a jeden ze strażaków został ranny. Policja potwierdza, że prowadzi czynności w sprawie naruszenia nietykalności cielesnej oraz zakłócenia porządku publicznego. Po wydarzeniach pojawiają się też pytania o sposób zabezpieczenia festynu.
Dziewiętnasta edycja Święta Karpia w Osiecznicy miała być kolejną spokojną, rodzinną imprezą. Przez większą część dnia właśnie tak było. Wszystko zmieniło się pod koniec zabawy, kiedy na terenie festynu zrobiło się niebezpiecznie. Z relacji uczestników wynika, że grupa młodych osób miała szukać zaczepki, a później zaczęły latać szklane butelki. Sytuacja zrobiła się na tyle poważna, że część uczestników szukała schronienia w namiotach. Więcej w papierowym wydaniu Tygodniowej.

