Aż 163 punkty karne i nawet 17 tys. 800 zł mandatów, tyle może kosztować brawurowa jazda posła Łukasza Mejzy. Fotoradary łapały go wielokrotnie, a sprawa trafia już do Sejmu. Policja nie ma wątpliwości, taryfy ulgowej być nie powinno.
Sprawa posła Łukasz Mejza nabiera rozpędu. Urządzenia rejestrujące prędkość aż 16 razy uchwyciły go na przekroczeniu limitów. Na tym jednak nie koniec. Inspekcja Transportu Drogowego skierowała już dziewięć wniosków do Sejmu o uchylenie immunitetu. Kolejne mają być tylko kwestią czasu. Więcej w papierowym wydaniu Tygodniowej.

